Grudzień 2015 roku. Young Professionals Programme. Egzamin dla młodych profesjonalistów ONZ. Najkrótsza droga, by dostać się do biur w Nowym Yorku, Genewie albo odległych placówek, gdzieś w dżungli Demokratycznej Republiki Konga.
Najkrótsza? Książeczka odpowiedzi grubości porządnego miesięcznika. Na zegarze cztery i pół godziny na jej wypełnienie. Ołówek i długopis w dłoń. Czas, start. Między piszącymi przechodzi się dostojnym krokiem szefowa Ośrodka Informacji ONZ w Warszawie. Nie miałem pojęcia, że już za kilka miesięcy – moja szefowa.
Praktyka w UNIC Warsaw miała być dla mnie szansą na poznanie Organizacji od środka, nauczenie się sposobu jej funkcjonowania i zrozumienie, czy jest to rodzaj pracy, z którą chcę wiązać życie.
UNIC robi... Wszystko. Jednego dnia pomaga zorganizować konferencję prasową, drugiego rozmawia z kombatantami misji pokojowych ONZ, trzeciego wypełnia dokumenty, a czwartego pomaga w promowaniu kolejnych inicjatyw Organizacji.
We wszystkim tym pozwolono mi wziąć udział. Panie Mariola i Karina obdarzyły mnie zaufaniem i zaangażowały we wszystkie niemal aktualne zadania. Ani pięć lat studiów kierunkowych, ani podręczniki akademickie nie zapoznały mnie ze specyfiką działania ONZ tak, jak te dwa miesiące. Poznałem jej blaski i cienie, a przede wszystkim: dużo się nauczyłem. Nie tylko tego, co robić, ale przede wszystkim jak i jak robi się to w miejscu, w którym pracuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całego świata. Wszystkich wyznań, kolorów skóry i przekonań.
(kwiecień – maj 2016 r.)
Najkrótsza? Książeczka odpowiedzi grubości porządnego miesięcznika. Na zegarze cztery i pół godziny na jej wypełnienie. Ołówek i długopis w dłoń. Czas, start. Między piszącymi przechodzi się dostojnym krokiem szefowa Ośrodka Informacji ONZ w Warszawie. Nie miałem pojęcia, że już za kilka miesięcy – moja szefowa.
Praktyka w UNIC Warsaw miała być dla mnie szansą na poznanie Organizacji od środka, nauczenie się sposobu jej funkcjonowania i zrozumienie, czy jest to rodzaj pracy, z którą chcę wiązać życie.
UNIC robi... Wszystko. Jednego dnia pomaga zorganizować konferencję prasową, drugiego rozmawia z kombatantami misji pokojowych ONZ, trzeciego wypełnia dokumenty, a czwartego pomaga w promowaniu kolejnych inicjatyw Organizacji.
We wszystkim tym pozwolono mi wziąć udział. Panie Mariola i Karina obdarzyły mnie zaufaniem i zaangażowały we wszystkie niemal aktualne zadania. Ani pięć lat studiów kierunkowych, ani podręczniki akademickie nie zapoznały mnie ze specyfiką działania ONZ tak, jak te dwa miesiące. Poznałem jej blaski i cienie, a przede wszystkim: dużo się nauczyłem. Nie tylko tego, co robić, ale przede wszystkim jak i jak robi się to w miejscu, w którym pracuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całego świata. Wszystkich wyznań, kolorów skóry i przekonań.
(kwiecień – maj 2016 r.)