Przemówienie Sekretarza Generalnego ONZ
podczas konferencji upamiętniającej ludobójstwo w Rwandzie
zorganizowanej przez rządy Kanady i Rwandy
Nowy Jork, 26 marca 2004 r.

Ludobójstwo w Rwandzie nie powinno się nigdy, ale to nigdy wydarzyć. Jednak do niego doszło. Międzynarodowa społeczność zawiodła Rwandę. To musi pozostawić w nas gorzki żal i głęboki smutek.

Gdyby międzynarodowa społeczność zareagowała natychmiast i zdecydowanie, mogłaby zapobiec większości morderstw. Jednak w tym czasie zabrakło woli politycznej. W Rwandzie nie było oddziałów wojskowych.

Gdyby Narody Zjednoczone, rządy, międzynarodowe, media oraz inni obserwatorzy zwrócili większą uwagę na napływające sygnały nadchodzącej tragedii i przedsięwzięli odpowiednie środki we właściwym czasie, to mogłoby nie dojść do masakry. Sygnały jednak nie zostały dostrzeżone. Chciałbym przypomnieć raport z 1993 roku, przygotowany przez specjalnego wysłannika ONZ, który mówił wyraźnie o zbliżającej się katastrofie.

Międzynarodowa społeczność jest winna grzechu zaniechania. Jako szef departamentu misji pokojowych ONZ odpowiedzialnego w tym czasie za utrzymywanie pokoju, naciskałem na rządy kilkudziesięciu krajów aby wysłały swoje oddziały do Rwandy. W owym czasie wierzyłem, że robię wszystko co w mojej mocy. Jednak później zdałem sobie sprawę, że mogłem zrobić więcej, aby wszcząć alarm i zdobyć poparcie dla interwencji. Te bolesne wspomnienia, jak i te związane z wydarzeniami w Bośni i Hercegowinie, wpłynęły na moje przemyślenia i decyzje jakie obecnie podejmuję.

Nikomu z nas nie wolno zapomnieć, że w Rwandzie doszło do ludobójstwa, że było ono dobrze zorganizowane, oraz że było ono przeprowadzone na oczach całego świata. Nikt, kto śledził wydarzenia światowe i oglądał - dzień po dniu - wiadomości w telewizji ukazujące te przerażające wydarzenia, nie mógł zaprzeczyć, że na jego oczach odbywało się masowe ludobójstwo na niespotykaną skalę.

Niektórzy wykazali się wielką odwagą próbując zapobiec morderstwom. Niewątpliwie taką osobą jest obecny tu z nami Generał Romeo Dallaire z Kanady, dowódca niewielkiego oddziału sił pokojowych ONZ, który w tym czasie przebywał w Rwandzie. Zrobili wszystko, co było w ich mocy. Powinni byli jednak otrzymać większą pomoc.

Osiemset tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci pozostawionych na pastwę losu, spotkała najbardziej okrutna i bezduszna śmierć, gdy sąsiad zabijał sąsiada. Nawet kościoły i szpitale zamieniono w rzeźnie. Cały kraj został zrujnowany. Przerażający łańcuch wydarzeń stopniowo pogrążył cały region w konflikcie.

Dziesięć lat później staramy się poskładać rozsypane kawałki tej układanki.

W samej Rwandzie, ONZ robi co w jej mocy, aby pomóc ludziom i doprowadzić do pojednania. Jesteśmy obecni w całym kraju - prowadzimy akcje rozminowywania, zajmujemy się repatriacją uchodźców, odbudową szkół i szpitali, tworzeniem systemu sądownictwa oraz inną działalnością.

W Tanzanii, Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy prowadzi procesy przeciwko głównym sprawcom ludobójstwa. Trybunał wydał bezprecedensowe werdykty. Po raz pierwszy wyrok dotyczył byłego przywódcy państwa odpowiedzialnego za ludobójstwo. Wydano pierwsze wyroki, które uznały gwałt za akt ludobójstwa. Również po raz pierwszy uznano dziennikarzy za winnych ludobójstwa. Udowodniono, że przyczynili się oni do stworzenia swoistego stanu świadomości społeczeństwa, doprowadzając do zaniku najbardziej podstawowych instynktów moralnych, wspólnych dla całej ludzkości. W rezultacie doprowadziło to do masakry istot ludzkich.

ONZ robi wszystko co może, aby pomóc Rwandzie znaleźć drogę do zapewniania sobie oraz państwom sąsiednim długotrwałego pokoju i bezpieczeństwa. Nie możemy przekreślić przeszłości. Możemy natomiast pomóc ludności Rwandy, zwłaszcza młodemu pokoleniu, które jest przyszłością tego kraju, budując razem nowe społeczeństwo.

Ludobójstwo w Rwandzie podniosło kwestie dotyczące całej ludzkości, stawiając pytania dotyczące autorytetu Rady Bezpieczeństwa, skuteczności ONZ w utrzymywaniu pokoju na świecie, zakresu działania Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, źródeł przemocy oraz odpowiedzialności społeczności międzynarodowej za ochronę przed ludobójstwem oraz innymi poważnymi naruszeniami praw człowieka. Na przestrzeni ostatniej dekady kwestie te były przedmiotem intensywnej debaty, w niektórych dziedzinach osiągnięto zauważalny postęp, zarówno na gruncie praktycznym jak i filozoficznym. Lecz nadal pozostaje pytanie, czy jesteśmy pewni że w obecnej dobie i nowej sytuacji w Rwandzie, jesteśmy w stanie skutecznie zareagować? Niestety, nie mamy tej pewności.

Zaproponowałem kilka rozwiązań, które mogłyby pomóc Narodom Zjednoczonym i państwom członkowskim w przeciwdziałaniu ludobójstwu, włączając w to powołanie specjalnego wysłannika lub doradcy. Musimy zrobić więcej, obecnie rozpatruję dalsze rozwiązania, które mogłyby być wprowadzone. Milczenie, które zapadło w przeszłości musi być zastąpione przez globalny krzyk i wolę nazwania rzeczy po imieniu.

Zgromadzenie Ogólne ogłosiło dzień 7 kwietnia Międzynarodowym Dniem Pamięci Ludobójstwa w Rwandzie. Rząd Rwandy zaapelował, aby wydarzenia z 1994 r. uczczono minutą ciszy w południe czasu lokalnego, we wszystkich strefach czasowych.

Ta minuta ciszy choć na chwilę zjednoczy świat wokół idei globalnej solidarności. Zwróciłem się do przywódców wszystkich państw i rządów świata, prosząc ich o przekazanie urzędników państwowym mojej prośby o uczczenie minutą ciszy masakry w Rwandzie. Poleciłem także urzędnikom ONZ na całym świecie, by wzięli czynny udział w obchodach. Korzystając z okazji chciałbym dzisiaj zwrócić się do wszystkich ludzi, bez względu na to gdzie się znajdują, czy to w zatłoczonych miastach, czy też w odległych nie zaludnionych obszarach, o znalezienie czasu w południe i odłożenie na chwile wszystkich zajęć, by wspomnieć ofiary ludobójstwa. Zjednoczmy się w sposób, w jaki nie byliśmy zjednoczeni dziesięć lat temu. Niech uczczenie jedną minutą ciszy będzie przesłaniem – przesłaniem mówiącym o naszych wyrzutach sumienia związanych z przeszłością, o naszym postanowieniu przeciwstawienia się takim tragediom, aby nigdy więcej do nich nie doszło. Niech to przesłanie niesie się echem w nadchodzących latach.

Niech ofiary ludobójstwa w Rwandzie spoczywają w pokoju. Niech ich poświęcenie na długo odmieni nasze życie. Połączmy się ponad tą tragedią i razem działajmy dla dobra wspólnej wartości, jaką jest człowieczeństwo. Jeśli przyznamy, że każdy człowiek na tej planecie, bez względu na kolor skóry, wyznanie, język i pochodzenie, jest w pełni istotą ludzką i - jako taki - jest wart naszego zainteresowania, sympatii i akceptacji, to zrobimy wielki krok oddalający nas od dehumanizacji. Tym samym przybliżymy się do celu, jakim jest silniejsze poczucie globalnego pokrewieństwa.

2004-04-02

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

×