Konflikt w Iraku

28 marca 2003 r.

Konflikt w Iraku

"Łączę się dziś myślami z narodem irackim, który stoi w obliczu kolejnej tragedii”, takimi słowami zareagował Sekretarz Generalny Narodów Zjednoczonych, Kofi Annan, na wieść o rozpoczęciu wojny w tym kraju. Te słowa wynikały nie tylko z moralnego obowiązku, jaki ma do spełnienia osoba pełniąca tę funkcję z chwilą wybuchu konfliktu. Przebija z nich również świadomość, że organizacja, którą zdaniem wielu dziennikarzy zepchnięto na boczny tor w tej wojnie, znalazła się w centrum wydarzeń zwiastujących być może ogromne wyzwanie dla pomocy humanitarnej.

Ci, którzy oceniają Narody Zjednoczone tylko przez pryzmat debat Rady Bezpieczeństwa poświęconych podjęciu lub nie podjęciu działań zbrojnych, zdają się zapominać, że organizacja będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami takich działań. Skutki wojen są zawsze te same: śmierć, zniszczenie, rozpacz – i masy uchodźców. Od czasu pojawienia się pierwszych sygnałów o możliwym konflikcie, Narody Zjednoczone i ich humanitarne agendy (a zwłaszcza biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Uchodźców, Światowy Program Żywnościowy, UNICEF i Światowa Organizacja Zdrowia) pracują bez wytchnienia, by przygotować się do katastrofy, która – nadal mamy taka nadzieję – być może nie nastąpi.

Bieżący konflikt jest już trzecią, ciężką wojną, jaka wybuchła w tym kraju w ciągu ostatnich dwudziestu lat. W tym czasie Irak był również areną wielu wewnętrznych konfliktów i powstań. Irakijczycy boleśnie odczuli także skutki międzynarodowych sankcji, które obowiązują od 12 lat. Kraj, który zaliczany był niegdyś do najlepiej rozwiniętych państw Bliskiego Wschodu, popadł w ruinę; jego mieszkańcy cierpią na brak wody, opieki medycznej, leków i urządzeń sanitarnych. Według szacunków UNICEF-u, milion dzieci poniżej piątego roku życia zdradza objawy chronicznego niedożywienia. Dla ponad 60% mieszkańców Iraku jedynym źródłem pożywienia są racje żywnościowe wydawane w ramach programu „Ropa za żywność”. Połowa ciężarnych kobiet w Iraku cierpi na anemię spowodowaną brakiem białka i żelaza. Wojna, która prawdopodobnie zrujnuje sieć dystrybucji podstawowych usług i towarów, może jeszcze pogorszyć tę sytuację i odciąć milionom ludzi dostęp do pożywienia i pitnej wody. Wielu z nich może szukać ratunku w sąsiednich krajach.

Agendy Narodów Zjednoczonych są przygotowane na taką ewentualność. Niezmiernie ważne jest by żaden sąsiedni kraj nie zamknie swoich granic przed irackimi uchodźcami. Narody Zjednoczone ulokowały już w tym regionie świata zapasy niezbędnej pomocy – żywności, namiotów i lekarstw, które wystarczą, by w pierwszej fazie wesprzeć 1-2 miliony uciekinierów z Iraku. Jednak nasz apel z grudnia ubiegłego roku, o udzielenie wsparcia w wysokości 123 milionów dolarów na zakup najpotrzebniejszych artykułów, nie spotkał się z należytym odzewem. Dotychczas zebraliśmy na ten cel tylko 58 milionów dolarów. W związku z trwającymi działaniami wojennymi Narody Zjednoczone wystąpiły dziś [28 marca] z apelem o wyasygnowanie przez państwa członkowskie jeszcze większych kwot – w sumie około 2,2 miliarda dolarów - które zostaną przeznaczone głównie na pomoc dla ludności Iraku w okresie następnych sześciu miesięcy. W kontekście tego apelu Rada Bezpieczeństwa przyznała Sekretarzowi Generalnemu na okres 45 dni szersze uprawnienia w zakresie dysponowania zasobami zgromadzonymi w ramach programu „Ropa za żywność”. Część tych zasobów może być wykorzystana w przypadku nagłych kryzysów humanitarnych.

Obowiązek niezwłocznego organizowania pomocy humanitarnej jest częścią tego, co można by nazwać szerokim mandatem Narodów Zjednoczonych, który wynika z aktów założycielskich agend, funduszy i programów tej organizacji. Od pewnego czasu Narody Zjednoczone spokojnie realizowały plan awaryjny, obejmujący wszechstronne i dobrze skoordynowane przygotowania na wypadek wojny. W rezultacie nasza organizacja jest dzisiaj lepiej przygotowana do konfliktu niż w przypadku większości poprzednich kryzysów, które często zaskakiwały międzynarodową wspólnotę. Należy jednak podkreślić, że w świetle międzynarodowego prawa odpowiedzialność za ochronę ludności cywilnej, która znalazła się w strefie działań zbrojnych czy konfliktu, spoczywa na stronach walczących. Przede wszystkim na nich więc ciąży obowiązek niesienia pomocy humanitarnej na terenie Iraku. Międzynarodowy personel Narodów Zjednoczonych został ewakuowany z Iraku w przededniu wybuchu wojny. Dzięki ofiarnej postawie Irakijczyków zatrudnionych w lokalnych biurach UNICEF-u i Światowego Programu Żywnościowego jesteśmy nadal obecni w tym kraju. Mimo to nie można powiedzieć, że Narody Zjednoczone jako całość w pełni kontynuują swą działalność w Iraku. Jesteśmy gotowi, by wykorzystać cały swój potencjał do niesienia pomocy ludności Iraku, ale nasze możliwości w tym zakresie będą ograniczone, dopóki warunki nie pozwolą na bezpieczny powrót naszego personelu na tereny ogarnięte konfliktem. Tak więc, zgodnie z prawem międzynarodowym to Stany Zjednoczone i państwa wchodzące w skład koalicji, będą na razie odpowiedzialne za udzielanie pomocy humanitarnej na kontrolowanych przez siebie obszarach.

Słyszy się głosy, że od Narodów Zjednoczonych można oczekiwać więcej. Zwolennicy tej tezy powołują się na inny zbrojny konflikt, który wybuchł wbrew woli Narodów Zjednoczonych cztery lata temu. W następstwie tego konfliktu Rada Bezpieczeństwa uchwaliła rezolucję, w której zwrócono się z prośbą o usankcjonowanie powojennej rzeczywistości w Kosowie oraz pokierowanie systemem administracji cywilnej w tym regionie. Historia może się więc powtórzyć i organizacja, którą uznano za nieprzydatną w wojnie w Iraku, może odegrać czołową rolę wtedy, gdy nastanie pokój. Kofi Annan dał jednak wyraźnie do zrozumienia, że bez konkretnego mandatu, jaki może udzielić Rada Bezpieczeństwa, Narody Zjednoczone nie będą w stanie zrobić nic poza udzielaniem pomocy humanitarnej. Na wszystkich terenach objętych konfliktami, odpowiedzialność za los ludności cywilnej spada na tych, którzy sprawują faktyczną kontrolę nad tymi terenami. Decyzje w sprawie odbudowy, administracji cywilnej i wszelkich kwestii związanych z tworzeniem struktur władzy mogą być podjęte dopiero po zakończeniu wojny i muszą uwzględniać terytorialną jedność Iraku oraz prawo jego ludności do określenia własnej przyszłości i dysponowania bogactwami naturalnymi tego kraju. Jednak do tego, by Narody Zjednoczone uczestniczyły w podejmowaniu tych decyzji, potrzebna będzie zgoda członków Rady Bezpieczeństwa.

Na razie Narody Zjednoczone są w pełnej gotowości, by pełnić swą podstawową misję – spieszyć z pomocą ofiarom wojny nie wyręczając w swych obowiązkach walczących stron. A kiedy przyjdzie dzień, w którym Irakijczycy będą potrzebować pomocy przy odbudowie swych domów i życia społecznego po ciężkich doświadczeniach wojennych, międzynarodowa społeczność nie może mieć do zaoferowania wyłącznie dobrych chęci.

Shashi Tharoor
Zastępca Sekretarza Generalnego ds. Komunikacji i Informacji

2003-04-02

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

×