Kupić los: ONZ zatrudnia ponad 41 tys. pracowników.
W tym tylko 70 Polaków. Dlaczego tak mało?

UN employment.jpg
AGNIESZKA MAZURCZYK
 
Poszczególne agendy ONZ prowadzą własną politykę rekrutacyjną, ale wszystkie publikują ogłoszenia o wakatach na swoich stronach. Każdy może aplikować i w przypadku niektórych stanowisk zdawać egzamin. Konkurencja jest bardzo duża. Jednak jak mówi Mariola Ratschka, p.o. dyrektora Ośrodka Informacji ONZ w Polsce, zawsze warto kupić los, bo bez tego wygrana jest niemożliwa. A jest się o co starać, bo ONZ to solidny pracodawca, zapewniający ciekawe zajęcie, dobrą pensję i szereg benefitów, takich jak dopłaty do wynajęcia mieszkania, ubezpieczenie, współfinansowanie szkoły dla rodziny pracowników i prawo do emerytury, które uzyskuje się już po pięciu latach pracy.
 
Przygodę z ONZ można rozpocząć w bardzo młodym wieku i bez żadnego doświadczenia. Trzeba dobrze znać angielski lub francuski, a najlepiej jeszcze jakiś dodatkowy język, pozytywnie znać egzamin w ramach programu Young Professional Programme (YPP) i przejść przez rozmowy kwalifikacyjne. Zarówno w 2013, jak i 2014 r. z Polski rozpoczęło w ten sposób pracę kilkanaście osób, m.in. Tomasz Kułaga z Krakowa.
 
Mając już doświadczenie zawodowe, można zgłosić się do pracy w ONZ jako wolontariusz. – I nie jest to odpowiednik naszych bezpłatnych praktyk, tylko normalna praca, za którą dostaje się wynagrodzenie – tłumaczy Mariola Ratschka. Trzeba mieć co najmniej 25 lat i dobrze znać przynajmniej dwa języki obce. Obecnie z ramienia ONZ na świecie pracuje ponad 7 tys. wolontariuszy z 140 krajów. Najczęściej pomagają zorganizować i przeprowadzić lokalne wybory, wspierają projekty humanitarne i operacje pokojowe. Kontrakt wolontariacki zazwyczaj trwa dwa lata. Swoją kandydaturę na wolontariusza można zgłosić przez internet, a potem już tylko być przygotowanym na wyjazd w dowolne miejsce na świecie, gdzie akurat potrzebna jest pomoc.
 
Na wyższe stanowiska w ONZ można dostać się, biorąc udział w konkursach i odpowiadając na ogłoszenia. Ważne jest wsparcie własnego państwa. – Lobbują wszyscy i my też to robimy – przekonuje Bogusław Winid, ambasador Rzeczypospolitej przy ONZ. – Ale najpierw trzeba znaleźć się na krótkiej liście. Tych najlepszych wspiera cały sztab ludzi, z naszą ambasadą przy ONZ, Biurem Dyrektora Politycznego oraz Departamentem Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka naszego MSZ włącznie. W zeszłym roku, kiedy w Nowym Jorku na stanowisko sędziego Międzynarodowego Trybunału Karnego wybrano profesora Piotra Hofmańskiego, na ostatniej prostej do promowania jego dokonań dołączył również MSZ-owski departament prawno-traktatowy oraz polskie ambasady w poszczególnych państwach.
 
Oczywiście są też stanowiska wokół sekretarza generalnego: jego zastępca, podzastępcy, szef gabinetu i szefowie departamentów. I tutaj już sam sekretarz, w porozumieniu ze stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa, dobiera sobie tych pracowników, tworząc pewną równowagę polityczno-regionalną. Wybór nowego sekretarza generalnego, który odbędzie się w przyszłym roku, leży w rękach Zgromadzenia Ogólnego i piątki stałych członków Rady Bezpieczeństwa, którzy rekomendują swojego kandydata. Cały proces zazwyczaj wiąże się z długimi i żmudnymi konsultacjami, ale kiedy już zapadnie formalna decyzja, reszta członków Zgromadzenia Ogólnego potwierdza ją już tylko oklaskami.
 
Choć teoretycznie wszyscy mają równe szanse, to w praktyce bywa inaczej. Powszechnie wiadomo, że szefem departamentu politycznego zawsze zostaje Amerykanin, a szefem operacji pokojowych – Francuz. Polak raczej nie zdobędzie stanowiska sekretarza generalnego ONZ, bo musiałby najpierw przejść przez sito Rosji, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Chin.
 
Polacy pracują w ONZ głównie na stanowiskach średniego szczebla. Największa grupa to pracownicy techniczni. Cztery osoby z Polski są zatrudnione na stanowiskach P5, w polskiej administracji publicznej odpowiadających pozycji naczelnika lub samodzielnego pracownika. Mamy też pięcioro członków różnych Komisji, Komitetów i Rad Wykonawczych. W strukturze ONZ to ciała doradcze i eksperckie, które ściśle współpracują ze Zgromadzeniem Ogólnym. Generalnie jednak, jak na wielkość naszego państwa i składkę, jaką Polska płaci do ONZ (w kończącym się właśnie budżecie jesteśmy 20. płatnikiem składek), nasza narodowa reprezentacja, 70 osób, jest raczej niewielka i na wysokich stanowiskach prawie nieobecna.
 
Z jednej strony, jak tłumaczy Mariola Ratschka, dzieje się tak dlatego, że sami w siebie nie wierzymy i z obawy, że nie poradzimy sobie w konkurencji z kandydatami z całego świata, w ogóle nie próbujemy aplikować na wyższe stanowiska. Ale też znacznie ważniejszym powodem są krajowe priorytety, które przez lata były inaczej rozłożone. – Do 1989 r. organizacje systemu Narodów Zjednoczonych były jedynym miejscem, w którym Polacy mogli uczestniczyć w międzynarodowym systemie pracy. Potem weszliśmy do NATO i do UE i liczba tych możliwości bardzo się rozszerzyła, a zainteresowanie naszych najlepszych kandydatów przeniosło się na system unijny i natowski – tłumaczy ambasador Winid.
 
Pewne jest to, że w 2064 r. będziemy mieli stanowisko przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego. To rotacyjna, wybierana raz na rok funkcja.
 
ONZ jest jednym z największych pracodawców na świecie. Warto śledzić strony poszczególnych agend, ponieważ co chwila któraś z nich szuka nowych pracowników. Egzamin YPP, choć trudny, jest bezpłatny i można do niego przystępować kilka razy. Pierwszy raz można więc potraktować go jako sprawdzian własnych umiejętności i zdobycie doświadczenia, które pomoże przy następnym podejściu. – Wszyscy myślą, że do ONZ strasznie trudno się dostać, i rezygnują ze starań – mówi Mariola Ratschka. W ten sposób sami odbieramy sobie szansę.
========================================

Artykuł ukazał się w dodatku do Polityki nr 43 „70 lat ONZ”
 

2015-10-28

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

×